Po tegorocznych targach Kids Time chciałbym się podzielić kilkoma refleksjami. Wielokrotnie już wspominałem, że Polacy są drugim po Chinach producentem wózków dziecięcych. W innych częściach świata takich jak np. Europa Zachodnia produkcja już niemal całkowicie wygasła. Dla przykładu w Niemczech, kraju który kiedyś był dużym producentem wózków, produkuje już tylko firma Hartan. Reszta firm przeniosła swoją produkcję do dalekiej Azji lub w znacznie mniejszym stopniu do Polski. Widzę jednak, że temat trzeba przypominać. Powstaje pogląd, nawet wśród osób związanych z branżą dziecięcą, że w zasadzie to wózki produkowane są już niemal wyłącznie w dalekiej Azji, szczególnie w Chinach. Tymczasem, mamy jeszcze w Polsce cały przemysł związany z produkcją wózków. Nadal możliwe jest wytwarzanie wózków z komponentów polskich, nie importowanych. Piszę o tym, ponieważ w ostatnich latach zwiększa się przepaść kosztowa pomiędzy produkcją w Polsce, a Chinach i udział importowanych wózków rośnie nie tylko w rynku polskim, ale i europejskim. Niektóre rodzinne firmy, do tej pory produkujące w Polsce, aby przetrwać wyścig kosztowy zlecają część produkcji na daleki wschód. Myślę, że nie tylko jako branża, ale również jako społeczeństwo musimy zadać sobie pytanie czy chcemy również w tej dziedzinie całkowicie uzależnić się od importu, od naszego wielkiego partnera gospodarczego. Skąd takie przekonanie w społeczeństwie, że nie ma już produkcji wózków w Europie? W ostatnim czasie studenci MBA z Mannheim Business School, znanej niemieckiej uczelni, prowadzili w ramach pisania pracy magisterskiej projekt biznes planu firmy zajmującej się wypożyczaniem wózków dziecięcych. Profesor z ich uczelni postawił tezę, że w Europie nie produkuje się już wózków. Studenci zgłosili się do jednego z największych naszych producentów, firmy Junama i udowodnili profesorowi, że produkcja wózków w Europie nadal istnieje. Przykład ten jednak jest potwierdzeniem tezy, że świadomość Europejczyków jest niewielka i z mojego punktu widzenia istniej zgoda na uzależnienie produkcyjne od naszych tańszych w produkcji ale odległych geograficznie partnerów.
Kto z polskich producentów przyjechał i dlaczego?
Na targach Kids Time nie zabrakło polskich producentów. „Przyjechaliśmy, aby zdobyć nowych klientów”- mówi pan Jan Sołtysik, właściciel w firmie Sojan. Podobnie wypowiada się pan Tomasz Jezierski z firmy Dada -„Przyjechaliśmy z nadzieją zdobycia nowych klientów i utrzymania obecnych kontaktów.” Rodzina Jezierskich jest bardzo zasłużona dla polskiej branży produkcji wózków dziecięcych. Zbierając materiały do mojej książki często natrafiałem na to nazwisko, jako symbol solidnego dostawcy podzespołów w przeszłości. Następne pokolenie, pan Tomasz z synem Maksymem i rodziną produkują wózki koło Krosna. Firma Dada wróciła na targi Kids Time po kilkuletniej przerwie. Pan Arkadiusz Łęgowik z firmy Bexa wypowiada się w podobnym tonie: „Ze względu na kryzys w branży przyjechaliśmy na targi z nadzieją zdobycia nowych klientów.” Firma Bexa pokazała model Ultra w kilku nowych odsłonach. Nie zabrakło również największych producentów. „Wystawienie się na targach Kids Time to dla nas kwestia prestiżu. Targi się odradzają – mówi pan Jacek Karoń właściciel Adamexa. – chcieliśmy pokazać nowe produkty, a przygotowaliśmy na targi kilkadziesiąt nowości”- kontynuuje. Troszkę dalej napiszę więcej o firmach Junama i Riko. Na Kids Time nie zabrakło Roana, z dość dużym stoiskiem oraz firmy
Coletto, tradycyjnych polskich producentów, z ich przedstawicielami nie udało mi się jednak porozmawiać. Na targach spotkałem również delegacje innych polskich producentów. Licznie reprezentowane były firmy Bebetto czy Milu Kids, ale ich stoisk zabrakło. Natomiast jak co roku, kilku polskich producentów spotykało się ze swoimi klientami na marginesie targów, bez ekspozycji wystawowej.
35-lecie firmy Tako
W 2024 roku firma Tako obchodzi 35-lecie swojej działalności i świętowała swoje urodziny w Kielcach. Jak zwykle klientów i przyjaciół obsługiwała cała rodzina Państwa Trylskich. Można było zobaczyć tryskającego energią pana Grzegorza Trylskiego, uznanego w branży designera oraz cała trójkę pracujących w firmie jego dzieci, syna Matusza i córki Natalię oraz Julię. Stoisko firmy zachwycało wyglądem i znajdowało się zaraz przy wejściu na halę targową. Na stoisku oprócz wielu premier i wózków z ciekawym wzornictwem można było zagrać w ruletkę czy skorzystać z baru. Po pierwszym dniu targów odbyła się impreza z okazji 35-lecie firmy i zabawa trwała do późnych godzin wieczornych.
Rebranding Riko
Marka Riko pokazała się na targach w nowej odsłonie. Ma to związek, ze zmianą głównego kierunku sprzedaży. Wcześniej głównym odbiorą wózków spod tej marki była Rosja, teraz firma zmienia kierunek i chce podbić Europę Zachodnią. Firma przedstawiła bardzo dużo nowości, ja jednak skupię się na produkowanych w Polsce modelach Riko. Rebranding marki jest bardzo szeroki, począwszy od logo i strony internetowej po wprowadzenie nowych modeli. Model Cava na nowej konstrukcji wygląda bardzo nowocześnie. Podejrzewam, że konstrukcja ta stanie się modna, gdyż wiem, że inni producenci również pracują nad wprowadzeniem jej do swojego portfolio. Bardziej tradycyjnie zaprojektowany został model Velar oraz wózek spacerowy polskiej produkcji Vera.
Nowe rozwiązania
Na tegorocznej imprezie targowej nie zabrakło nowości wprowadzanych przez polskich producentów. Oczywiście trendy konstrukcyjne pozostają niezmienne, wytwórcy dążą do minimalizacji wagi wózka i ułatwienia jego funkcjonowania. Polskie wózki stają się coraz lżejsze. Składanie konstrukcji ze spacerówką do 22 kg staje się powoli normą. W przeciwności do poprzednich lat coraz bardziej różnicuje się wielkość kół. Oprócz standardowych 12. i 10. calowych cały szereg producentów zaprezentował wózki z mniejszymi kołami, co pozwala zaoszczędzić na ciężarze. Wyjątkiem godnym zauważanie jest propozycja Junamy eko wózka Mami z 14. calowymi kołami z tyłu. Junama jednak również zróżnicowała wielkość kół i w części modeli zastosowano 9. i 11. calowe koła. Możliwość zakupu modelu Ultra na mniejszych kołach zaprezentowała również Bexa. Adamex zaprezentował najlżejszy w swojej ofercie model Zico new z mniejszymi kołami, ale również składaną gondolą. Pani Dorota Gąsiorowska projektantka z firmy Adamex omówiła trendy, za którymi podąża firma. Udoskonalone składanie gondoli z zewnątrz to kolejna praktyczna innowacja zastosowana w model Delta
.
Oprócz Adamexa to samo rozwiązanie zastosowano w modelu Cava od Riko. Konstrukcję chronioną w urzędzie patentowym, na której powstał model Sibex pokazała firma Sojan. Ten wózek jak i drugi model Citax mają mniejsze koła z przodu 20 cm z tyłu 26 cm co powoduje zmniejszenie wagi wózka. Sojan Citax ma dodatkowo teleskopową rączkę której montaż w polskich wózkach zyskuje popularność. Kolejną firmą wykorzystującą tworzywo EPP do konstrukcji gondol jest firma Dada. Państwo Jezierscy zaprezentowali model z termiczną gondolą Dada Nexus. Jeśli chodzi o wzornictwo to jak przekonuje pani Dorota Gąsiorowska z firmy Adamex „Królują stonowane kolory pastelowe; oliwkowe, czarne, szarości i beże”. Taka kolorystyka na targach faktycznie była bardzo popularna. Natomiast nie brakło również kolorów nieszablonowych i tu jak zwykle prym wiodła Junama z odważnym designem. Również Sojan zaprezentował brylantowe gondole i nowe tkaniny brokatowe na swoich modelach Xsara, Ritmo i Happy. Adamex zaprezentował w najnowszym modelu Delta stelaż ze szkiełkowanym profilem aluminiowym. Jest to nowy rodzaj powłoki – elektropoler. Junama pokazała nową misę 3D, o bardzo ciekawym kształcie bąbelkowym oraz tak zwaną misę malowaną w modelu Hand Craft. Pozostając przy Junamie bardzo spodobał mi się nowy rodzaj tkaniny, wyglądem łudząco przypominający ekoskórę, ale to 100% tkanina. Niestety materiał jest na razie dość drogi i dostępny tylko w wybranych modelach. Firma Adamex podążą za ekologicznym punktem widzenia, wprowadzając kolekcję tkanin z recyklingu. Marka Riko w nowych modelach również zaproponował bardzo ciekawe wzory.
Powrót polskiej spacerówki

Niemal 100% wózków spacerowych dostępnych na rynku europejskim jest w tej chwili produkowanych na dalekim wschodzie. Polskie wózki spacerowe już dawno przestały być konkurencyjne cenowo w porównaniu z masową produkcją azjatycką. Zaskoczeniem może być więc próba powrotu na europejskie rynki spacerówek wytworzonych w Polsce. Marka Riko pokazała spacerówkę Vera. Z założenia ma to być spacerówka dla już największych 3-4-letnich dzieci. Jak przystało na produkt polski jest świetnie amortyzowana i ma obszerne siedzisko. Inną propozycją jest spacerówka Junamy. Wyposażona w opatentowany wzór kół i w oryginalny design marki Junama, znanej z ciekawego wzornictwa.
Kto poza polskimi producentami produkującymi w Polsce.

Na targach oprócz firm produkujących w Polsce były również polskie firmy zlecające produkcję do Azji. Ten model biznesowy jest szeroko stosowany przez europejskie przedsiębiorstwa. Wspomnę tu może o firmach Espiro i Muuvo. Obie firmy pokazały nowości, szczególnie w kategorii wózków spacerowych. Firma Espiro pokazała spacerówkę Pop na bardzo lekkim stelażu carbonowym, natomiast Muuvo model Cloud, zgrabną spacerówkę do samolotu. Przykładem firmy łączącej produkcję z Polsce z importem jest firma pana Arkadiusza Łągowika która zaprezentowała nowości marki Ibebe. Marka ta pokazała model Drive który posiada dodatkowo funkcję napędu co ułatwia prowadzenie wózków w trudnym terenie. Drugi rok z rzędu można było też zobaczyć firmę Carrello. Pojawiła się firma S.C. Investment, oficjalny dystrybutor na rynek polski litewskiego producenta wózków firmy Tutis oraz marek Silver Cross, Uppababy, Leclerc. Była też cała rzesza producentów z dalekiego wschodu oraz dystrybutorów marek zachodnich.
Wrażenia wystawców.
Jak usłyszałem u jednego z wystawców frekwencja była adekwatna do oczekiwań. Niestety targom daleko do imprezy z 2020 roku, która odbyła się tuż przed pandemią. Teraz targi mają bardziej lokalny charakter. „W pierwszy dzień ruch był bardzo duży”- słyszymy na stoisku Adamexa. „W ciągu dwóch dni osobiście obsłużyłem kilkudziesięciu kontrahentów” –mówi pan Piotr Kijas, przedstawiciel marki Riko. „Decyzję o wystawieniu się w tym roku w Kielcach określamy jako pozytywną, udało się spotkać jednocześnie z dużą rzeszą klientów” mówi pan Paweł Bartnicki przedstawiciel dystrybutora marki Tutis. Nie wszystkie opinie były jednak tak pozytywne. Na jednym ze stanowisk usłyszałem, że swoje wrażenia firma ocenia na 3-. Szło wyczuć zawód u niektórych producentów, jednak większość sprawiała wrażenie dość zadowolonych. Popołudnie dnia drugiego i dzień trzeci były już dużo spokojniejsze, ale to normalne na targach Kids Time. Trudno wyczuć, w którą stronę pójdą targi Kids Time. Czy odrodzą są do rozmiarów sprzed pandemii i ile ewentualnie to potrwa czy może przerodzą się w mniejsze targi regionalne? Ja z niecierpliwością oczekuję już kolejnej edycji w 2025 roku.
Piotr Wita
