Obecne wyzwania i zagrożenia dla polskich producentów
Jak obecnie wygląda sytuacja w branży produkującej wózki dziecięce w Polsce? Nasi rodzimi producenci w większości żyją z eksportu: Polska jest stosunkowo niedużym rynkiem, a producentów jest kilkudziesięciu. Obecnie sytuacja krajowych firm nie wygląda najlepiej. Właściciel jednego z mniejszych przedsiębiorstw, które produkuje głównie na eksport, podzielił się ze mną informacją, że jego produkcja ze 100 wózków tygodniowo spadła do 100 wózków miesięcznie. Potwierdza więc to tezę, że na rynkach zarówno wschodniej, jak i zachodniej Europy konsumpcja spada, a polskie wózki przegrywają z konkurencją.Wojna w Ukrainie pogłębiła problemy eksportowe. Pewien producent opowiedział mi historię klienta z kraju bałtyckiego, który sprzedawał do Rosji, a po rozpoczęciu wojny musiał zamknąć działalność. Rosja i kraje za naszą wschodnią granicą były dla polskiego przemysłu wózkowego jednym z głównych rynków zbytu, który najpierw na skutek pandemii, a teraz wojny bardzo się skurczył. Oczywiście nie jest tak, że ten rynek całkowicie zamarł, ale eksport w kierunku wschodnim mocno się ograniczył. Natomiast wysyłki do Rosji zrobiły się problematyczne. Niektórzy dystrybutorzy przepakowują wózki w Białorusi, co wiąże się z wyższymi kosztami. Dziś transport do Moskwy potrafi trwać miesiąc,
wcześniej wystarczył tydzień.Mogę jeszcze dla przykładu przywołać wolumen sprzedaży jednego z większych producentów, który w najlepszym okresie potrafił produkować do 8000 sztuk wózków
miesięcznie, a obecnie liczba ta spadła poniżej 2000 tysięcy sztuk. Są oczywiście producenci,
którzy rozwijają się i ich sprzedaż rośnie, ale ogólny trend w branży nie jest pozytywny.
Jakie są przyczyny obecnego stanu rzeczy? Wymieńmy kilka z nich:
● Spadająca dzietność niemal w całej Europie, w niektórych państwach odnotowuje się
wręcz rekordowo niski przyrost naturalny.
● Ogromny wzrost importu wózków z Chin. Promowane przez celebrytów stanowią
główne zagrożenie dla polskiej produkcji. Przepaść kosztów między produkcją w
Chinach a w Polsce pogłębia się.
● Wojna na Wschodzie odbija się na dostępie do rynków, które jeszcze niedawno były
mocno obsadzone przez polskich producentów.
● Dynamicznie rozwijający się rynek wtórny.
Demografia
Spadająca dzietność niemal w całej Europie to podstawowy problem. W 2020 roku dzietność w Polsce wynosiła 1,38 dziecka na kobietę. W latach 80. dzietność wynosiła prawie 2,5 dziecka na kobietę. Główny powód upatrywałbym w zmianie modelu rodziny. Statystycznie kobiety decydują się na urodzenie pierwszego dziecka w coraz późniejszym
wieku i często przy jednym dziecku zostają. Okres pandemii zwiększył niepewność potencjalnych nowych rodziców, co przekłada się na odłożenie w czasie decyzji o posiadaniu potomstwa. Na innych ważnych dla polskich producentów rynkach wcale nie jest lepiej. We Francji i Czechach, najlepiej radzących sobie w tej kwestii krajach Unii Europejskiej, dzietność wynosi zaledwie nieco ponad 1,8. Na dużych rynkach południowych takich jak Hiszpania czy Włochy współczynnik ten jest poniżej 1,2. Opcją dla polskich producentów mogłaby być ekspansja poza Europę. To częściowo się dzieje, ale pozaeuropejski wolumen sprzedaży na tę chwilę jest niewielki. Z rynków pozaeuropejskich, na które eksportujemy wózki, największym współczynnikiem dzietności mogą pochwalić się: Izrael – 2,57, Kirgistan – 2,52, Tadżykistan – 2,48, Kazachstan – 2,13, Turkmenistan – 2,04. Jednak po pierwsze są to rynki stosunkowo niewielkie, po drugie znacznie oddalone od Polski, a po trzecie zawirowania geopolityczne i konflikty zbrojne w ostatnim czasie bardzo utrudniły ekspansję w tych kierunkach.

Współczynnik dzietności (płodności całkowitej) – współczynnik określający przeciętną liczbę
dzieci, które urodziłaby kobieta w ciągu całego okresu rozrodczego (15–49 lat) przy
założeniu, że w poszczególnych fazach tego okresu rodziłaby z intensywnością obserwowaną
wśród kobiet w badanym roku. Przyjmuje się, iż współczynnik dzietności między 2,10 a 2,15
jest wartością zapewniającą prostą zastępowalność pokoleń
Chiński wózek podbija świat
Import wózków dziecięcych z zagranicy, a głównie z Chin, jest ogromny. W 2022 roku tylko do Polski Chiny wyeksportowały wózki za 400 mln dolarów. A jak te wartości kształtują się na innych rynkach, na których konkurują z polskimi produktami? Eksport do Niemiec wyniósł 1,3 mld dolarów, do Holandii 1,1 mld, a na bardzo ważny dla Polski rynek rosyjski trafiło wózków za 400 mln dolarów. Tu warto nadmienić, że po napaści Rosji na Ukrainę prawdopodobnie ta wartość będzie dynamicznie rosnąć: w sytuacji gdy eksportujemy coraz mniej na Wschód, ktoś musi zastąpić nasze wózki.Duży eksport do krajów takich jak Niemcy czy Holandia wiąże się również z tym, że zachodnie firmy przeniosły produkcję do Chin i stamtąd importują wózki, po czym sprzedają je pod swoimi brandami. Stąd też w zachodniej Europie praktycznie nie produkuje się już
wózków poza drobnymi wyjątkami. Przykładem mogą być Niemcy, kiedyś znaczący
producent wózków. Obecnie jedynie Hartan produkuje w Niemczech, reszta firm
wydelegowała produkcję głównie na Daleki Wschód. Także część firm zarejestrowanych w
Polsce postępuje w ten sposób. Chińczycy najpierw byli rezerwuarem taniej siły roboczej,
następnie zaczęli wykupywać firmy europejskie lub kopiować i poprawiać ich technologię.
Obecnie chińskie firmy mają takie wolumeny produkcyjne, że praktycznie nikt nie może z
nimi konkurować kosztowo. Powoduje to efekt ciągłego odpływu produkcji właśnie tam i jeśli trend się nie zmieni, wkrótce możemy być w pełni uzależnieni od wózków
produkowanych w Chinach. Gdzie indziej po prostu nie będzie się opłacało produkować.Nierówna konkurencja polskich produktów z azjatyckimi to zasadniczy problem. Z niewiadomych względów na towary europejskie i azjatyckie obowiązują różne cła. Chińskie państwo w znacznym stopniu zwraca koszty wyjeżdżającym na targi do Europy przedsiębiorcom, polscy producenci nie mogą liczyć na taką pomoc państwa ani Unii Europejskiej. Oczywiście nie znamy wszystkich sposobów subsydiowania przez państwo chińskie swoich producentów, natomiast jest to nieporównywalne ze wsparciem państwa polskiego czy Unii Europejskiej. Za to Chińczycy skutecznie bronią swojego rynku przed ekspansją europejskich konkurentów.
Przykładem ekspansji Chińskiej w branży jest marka Cybex powstała w Niemczech, natomiast
obecnie jest własnością Spółki Goodbaby International Holdings Limited, która jest
zarejestrowana na Kajmanach i ma siedzibę w Szanghaju

Rynek wtórny
Rynek wtórny istnieje od zawsze i będzie istniał, obecnie ma jednak miejsce jego dynamiczny rozwój. Sprzyja temu coraz większa liczba nowoczesnych wózków na rynku wtórnym oraz coraz trudniejsza sytuacja ekonomiczna wielu gospodarstw domowych. Prowadzone przeze mnie badania tego rynku w Polsce na przełomie 2023 i 2024 roku pozwalają wyciągnąć poniższe wnioski.86,5% sprzedanych wózków na rodzimym rynku wtórnym wyprodukowano w Polsce.
Wśród 10 najpopularniejszych wśród kupujących firm znalazło się 7 polskich. Natomiast 10
najliczniej reprezentowanych krajowych producentów miało 75,5% udziału w rynku.10
Pokazuje to dominację wózków produkowanych w Polsce, przynajmniej na krajowym rynku
wtórnym. Polskie wózki w porównaniu do konkurencji są bardzo trwałe i solidnie wykonane,
zwłaszcza te najbardziej popularnych marek. Stosunkowo łatwy jest też dostęp do części
zamiennych w porównaniu do zagranicznych produktów, gdzie często po okresie gwarancji kończy się możliwość naprawy wózka albo drobne części wózka kosztują olbrzymie kwoty w stosunku do wartości całego produktu. Na przestrzeni lat zauważam jednak powolną zmianę w tym obszarze i zwiększanie się udziału w rynku wtórnym wózków importowanych. Rynek produktów używanych podąża zawsze z opóźnieniem za rynkiem pierwotnym i zwiększanie się udziału importowanych wózków z czasem spowoduje również ich przyrost na rynku wtórnym. Popularna także staje się filozofia zero waste, która sprawia, że nawet zamożniejsi konsumenci decydują się na zakup wózka używanego ze względów ekologicznych.

Wózek polskiego producenta sprzedawany przez jednego z liderów rynku wtórnego w Polsce,
firmę Szkrab Wita Wózki Dziecięce. Wózki w Szkrab Wita są dokładnie prane, usuwane są
wszelkie usterki i elementy zużyte. W prezentowanym na zdjęciu wózku koła zostały
wymienione na nowe.
Napaść Rosji na Ukrainę
Wojna w Ukrainie z przyczyn oczywistych spowodowała załamanie eksportu na Wschód. Więzi gospodarcze między UE a Rosją zostały poważnie naderwane. Polscy kierowcy, także z obawy o własne życie, nie jeżdżą z towarem do Rosji. Firmy ubezpieczeniowe nie chcą ubezpieczać takich transportów, a współpraca między bankami jest bardzo problematyczna. Inną przeszkodą jest kurs rubla, który spowodował gwałtowny wzrost cen polskich wózków na rosyjskim rynku. Niestety nie chodzi tylko o rynek rosyjski czy ukraiński. Wojna utrudniła również transport na dynamicznie rozwijające się rynki środkowo-wschodniej Azji czy na Kaukaz. Oczywiście są firmy, które nadal produkują na rynek rosyjski, niemniej jednak eksport jest poważnie utrudniony.
Podsumowanie
Widzimy, że polscy producenci wózków dziecięcych muszą się mierzyć z wieloma wyzwaniami. Zdecydowanie dwa największe zagrożenia to katastrofalna demografia w krajach rozwiniętych, które są naszymi głównymi rynkami eksportowymi, oraz zalewanie rynku produktami z dalekiej Azji. Jeśli chodzi o demografię, myślę, że trzeba się z tym pogodzić i nie należy oczekiwać rewolucji. Im społeczeństwo bogatsze, tym mniejsza w nim statystycznie chęć posiadania potomstwa, szczególnie mnogiego. Ciężko oczekiwać rewolucji w obecnie preferowanym modelu rodziny, tendencja jest raczej stała i „moda” na wielodzietne rodziny szybko nie wróci. Co do drugiego wymienionego zagrożenia zalewania rynku produktami z Azji – moim zdaniem wszyscy mamy na to wpływ. Możemy sami decydować przy zakupie wózka, czy dajemy pracę ludziom w odległych krajach i pogłębiamy uzależnienie od ich produktów czy wspieramy polskich producentów. Polskie wózki nie są promowane przez celebrytów, natomiast są często bardziej funkcjonalne i lepiej wykonane niż ich konkurenci z Dalekiego Wschodu. Z zadowoleniem obserwuję jednak, że zwiększa się etnocentryzm konsumencki, zjawisko polegające na wybieraniu rodzimych produktów. Miejmy nadzieję, że stanie się ono w najbliższych latach jeszcze bardziej modne. Tak naprawdę w wielu rozwiniętych krajach ludzie coraz częściej dochodzą do wniosku, że trzeba wspierać lokalną produkcję, ponieważ jest to opłacalne dla całej miejscowej społeczności. Jak niebezpieczne jest uzależnienie od produktów z krajów odległych o tysiące kilometrów, pokazała pandemia Covid-19.Polscy producenci tworzą również konsorcjum biznesowe, które ma lobbować w Parlamencie Europejskim na rzecz produkcji w Unii Europejskiej. Pierwszym z zadań
konsorcjum ma być wywieranie nacisku na zrównanie ceł pomiędzy rynkami UE a chińskim.
Być może uda się ukrócić nieuczciwą konkurencję.
Najnowsze tendencje w rozwoju konstrukcji wózków
Przyjrzyjmy się teraz aktualnym trendom, za którymi podążają polscy producenci. Mimo wszystkich wyzwań i przeszkód, które opisałem w poprzednim rozdziale, krajowi przedsiębiorcy nie próżnują i wprowadzają premierowe, innowacyjne rozwiązania. Polski rynek producentów jest rozdrobniony, co ma swoje plusy i minusy. Możemy wyróżnić firmy duże, o znacznym potencjale we wprowadzaniu nowości, ale jest ich zaledwie kilka. Sporo jest firm mniejszych, nie dysponujących takim potencjałem, a raczej naśladujących rozwiązania wprowadzone przez największych graczy. Zauważalna staje się tendencja współpracy polskich producentów i organizowanie się we wspólne projekty. W dzisiejszych realiach rynkowych nawet duże firmy coraz częściej, przy nowych rozwiązaniach technologicznych, wchodzą w kooperacje, ponieważ przy kurczącym się rynku i w warunkach wysokiej inflacji wprowadzanie nowych rozwiązań staje się coraz droższe. Dlatego też często kilku przedsiębiorców porozumiewa się z podwykonawcą i wprowadza jakieś nowe rozwiązanie techniczne, a dzięki jego finansowaniu producenci mają wyłączność np. na dany element konstrukcji wózka przez 2–3 lata. Po tym czasie element ten trafia na rynek ogólny i kolejne firmy mogą korzystać z danego rozwiązania w swoich produktach. Co warto zaznaczyć, oprócz producentów samych wózków istnieją setki firm kooperujących z nimi. Wózek nie powstaje wyłącznie w jednym przedsiębiorstwie. Ktoś musi wyprodukować nity, śrubki, lakiery itp. Dla wielu firm producenci wózków są kluczowymi klientami. Do tej grupy możemy zaliczyć hurtownie materiałów tekstylnych współpracujące z polskimi i zagranicznymi producentami tkanin, producentów form plastikowych, kół czy też firmy
specjalizujące się w produkcji rączek i obszyć skórzanych. W Polsce, szczególnie w okolicach Częstochowy, istnieje przemysł złożony z setek firm współpracujących przy produkcji wózków.
Niższa waga wózka
Jednym z kierunków, w którym zmierzają producenci, jest obniżenie masy wózka, co wynika z oczekiwań konsumentów. W ciągu ostatnich kilkunastu lat dokonał się znaczący spadek wagi polskich wózków. Oczywiście producenci zazwyczaj różnicują produkty w swoim brandzie i nie we wszystkich kładą nacisk na zmniejszenie wagi. Wózki są znacznie częściej niż kiedyś składane i np. pakowane do bagażnika samochodu. Niska waga wózka i łatwość składania mają ogromne znaczenie. Duża popularność wózków produkowanych w Chinach wiąże się często z niższą wagą niż w produktach europejskich. Ale polski wózek w ostatnich latach bardzo szybko ewoluuje. Zmiany konstrukcyjne czy wykorzystanie innowacyjnych materiałów powodują, że rodzimy produkt również pod względem niskiej wagi jest w czołówce światowej.
Stelaże
Pierwszym przełomowym momentem w zmniejszaniu wagi wózka było wykorzystanie stopów aluminium w produkcji stelaży. Profile stalowe zostały zastąpione aluminiowymi i obecnie jest to standardem. Zdarzają się jeszcze wózki produkowane ze stalowych profili, ale są one rzadkością. Firma Junama ma możliwość produkować wyjątkowo lekkie stelaże karbonowe, jednakże ze względów ekonomicznych jest to na ten moment nieopłacalne. Zastosowanie stelaża karbonowego zwiększyłoby bowiem znacząco cenę wózka. Poza obniżeniem masy konstrukcje te cały czas są udoskonalane. Przykładem może być opatentowany przez Bebetto stelaż z autoblokadą. Wprowadzana jest również teleskopowa rączka znana z wózków importowanych. Polską specjalnością była do tej pory łamana regulacja rączki. Oba rozwiązania mają swoje plusy i minusy, natomiast podążając za wymaganiami konsumentów, polscy przedsiębiorcy wprowadzają także rączki teleskopowe. Innym przykładem jest konstrukcja nowego podnóżka, który coraz częściej ma formę jednego większego podzespołu. Daje to lepszą stabilizację stelaża, a ponadto rodzic ma możliwość regulacji prędkości obrotu koła poprzez dokręcenie za pomocą imbusa. Ten projekt to również przykład współpracy kilku producentów.
Koła
Wielkość kół oraz tworzywo, z którego są wykonane, mają olbrzymi wpływ na własności jezdne wózka. Na teren trudny, nierówny potrzebne są koła większe, natomiast dojazdy w środowisku miejskim po równych chodnikach wystarczą koła mniejsze. Obecnie duża grupa konsumentów w Europie szuka właśnie wózków miejskich z małymi kołami, ponieważ na spacery chodzą nie do lasu, a do galerii handlowych. Koła przeszły dużą ewolucję w historii produkcji wózków dziecięcych w Polsce. Już w czasach powojennych istniały firmy, które specjalizowały się w wyrobie kół. Jednak równocześnie część producentów wytwarzała je we własnych zakładach. Mowa tu o modelach szprychowych z metalu. Produkcja takich kół była bardzo pracochłonna – wymagała ręcznego zaplatania szprych, a następnie centrowania kół tak, jak do dziś robi się to w rowerach. Dopiero w późniejszych czasach weszły do użytku automaty, w których szprychy były zgrzewane, co bardzo ułatwiło pracę. Warto zaznaczyć, że są jeszcze w Częstochowie firmy, które mają kompetencje do produkcji takich metalowych kół. Następnie pojawiły się koła plastikowe firma rodziny Jezierskich wniosła tu swój niemały wkład. Jeśli chodzi o czasy już bardziej współczesne, do produkcji wykorzystywane były głównie koła pompowane na metalowych, a
następnie również plastikowych felgach. Później stosowano koła piankowe, lżejsze, ale tworzywo, z których je wykonywano, było bardzo twarde i nie amortyzowało drgań przenoszonych na wózek. W ostatnim czasie jednak przez zastosowanie nowoczesnych poliuretanów koła z tworzyw sztucznych mają znacznie lepsze właściwości jezdne. Mają one również przewagę
nad kołami pompowanymi, gdyż praktycznie nie wymagają obsługi. Koła takie czasem są
jeszcze pokryte gumą i dają zbliżoną do kół pompowanych amortyzację. Jednakże nie
materiał, z którego są wykonane koła, a ich wielkość powoduje bardzo duże oszczędności na
masie wózka. Standardowe koła wielkości 10 cali z przodu i 12 cali z tyłu najczęściej
stosowane w ostatnim dziesięcioleciu ważą ok. 4 kg. Przy wózku o wadze ok. 14 kg stanowi
to prawie 30% masy wózka. Logiczne jest więc, że na tym elemencie można zaoszczędzić
bardzo dużo z wagi wózka, ale zanim przejdziemy do zmniejszania rozmiarów, przyjrzyjmy
się jeszcze jednej kwestii. Otóż nowoczesne wzornictwo sprawiło, że sama zmiana wzoru
koła oraz profilu opony przy standardowych wymiarach pozwala na zaoszczędzenie nawet
kilograma. Jest to spowodowane np. wzorem felgi pozwalającym na wykorzystanie w
produkcji mniejszej ilości tworzywa, ale przede wszystkim tym, że sama opona jest węższa i
cieńsza. Nowoczesne wzornictwo powoduje również, że koła, mimo iż waga nie jest znacznie
niższa, wyglądają zgrabniej, smuklej i na lżejsze, niż są w rzeczywistości. Klient przecież
kupuje wózek głównie oczami. Zresztą nawet zaoszczędzenie kilkuset gram na komplecie kół
wpływa nieraz na decyzję zakupową. Obecnie jednak zróżnicowanie rozmiarów kół jest
znacznie większe niż jeszcze parę lat temu. W niektórych modelach zarówno z przodu, jak i z
tyłu zastosowano koła 10-calowe, w innych z przodu koła 9-calowe, a z tyłu 11-calowe.
Samo zmniejszenie wszystkich kół o jeden cal potrafi obniżyć wagę wózka o 1 kg.
Na zamieszczonej fotografii widzimy koła przednie wielkości 8 cali i tylne 10 cali.
Mało tego, przy kołach przednich widzimy również mniejsze widelce, co także wpływa na
masę całego wózka. Przy kołach 8- i 10-calowych oraz mniejszych widelcach masę wózka
udało się zmniejszyć o 1,5 kg, czyli o kilkanaście procent.
Zdjęcie powyżej obrazuje porównanie standardowych kół 10- i 12-calowych oraz kół do
modelu Yoddi o wymiarach 8 i 10 cali. Zestaw mniejszych kół wraz z widelcami waży
zaledwie 2,16 kg. Koła w standardowym rozmiarze we wzorze ze zdjęcia ważą 3,72 kg.
Zaoszczędzone na wadze 1,5 kg stanowi ponad 10% wagi wózka. Mniejsze koła sprawdzają
się w wózkach miejskich, które użytkowane są głównie na równych powierzchniach.

Bardzo lekki spieniony polipropylen, czyli EPP
W krajowych wózkach wykorzystuje się innowacyjne rozwiązania, również jeśli chodzi o użycie nowych materiałów. Przykładem tego może być spieniony polipropylen. EPP to stosunkowo nowe tworzywo wykorzystywane przy produkcji szczególnie gondoli, choć już od dobrych kilku lat stosuje go także Avionaut w fotelikach Pixel. Tak zwany szary styropian, czyli spieniony polipropylen, jest materiałem ekologicznym, posiadającym właściwości pozwalające na zastąpienie nim plastikowych mis gondoli. W niektórych firmach wykorzystywany jest już od kilku lat, więc można powiedzieć, że sprawdził się jako materiał. To technologia znana od dawna np. w przemyśle automotive. EPP jest bardzo lekki, a jednocześnie można uzyskać jego dużą twardość i sztywność. Pozwala to na frezowanie, co ułatwia stworzenie prototypu. Materiał ma pozytywny wpływ na akustykę wewnątrz gondoli, szczególnie jeśli jej misa jest wysoka. Przy pełnej wysokości misy pozwala zaoszczędzić około kilograma na wadze gondoli. To bardzo dobry wynik.

Głęboka gondola z EPP, tworzywa zastępującego plastik. Misa gondoli stosowana w modelu
Junama Termo waży zaledwie 0,67 kilograma. Jest bardzo ekologiczna, gdyż podlega
recyklingowi. Ma korzystny wpływ na akustykę wewnątrz wózka. Jednak jej podstawową
zaletą jest masa, która pozwala zredukować wagę gondoli.
Łatwość obsługi
Kolejnym trendem zauważalnym w produkcji polskich wózków jest dążenie do
maksymalnego uproszczenia obsługi. Założenie jest takie, że jak największa liczba funkcji
powinna być możliwa do obsługi jedną ręką. Dla przykładu do niedawna regulacja położenia
budki gondoli wymagała naciśnięcia równocześnie dwóch przycisków dwiema rękami. Dziś
w coraz większej liczbie modeli czynność tę można wykonać, naciskając jedną ręką na
budkę. Popularność zyskują również różne systemy zapamiętywania, pozwalające z
dzieckiem na rękach wypinać gondolę czy obsłużyć inne funkcje wózka. Innym
rozwiązaniem przeniesionym teraz do jednego z modeli wózka bliźniaczego jest centralny
system wypinania gondoli usytuowany z przodu. Bardzo ułatwia to wypinanie, gdyż w
wózkach podwójnych obok siebie jest zazwyczaj bardzo mało przestrzeni pomiędzy gondolami. Ponieważ istnieje tendencja, aby wózki składały się do jak najmniejszych rozmiarów, a przy tym, aby ten system był jak najprostszy, ewoluuje również system składania gondoli na płasko. Ciekawym pomysłem wprowadzonym przez jedną z firm jest obsługa tego systemu z zewnątrz. To rozwiązanie także jest udoskonalane i na kieleckich targach w 2024 roku pojawiła się nowa wersja gondoli z możliwością składania jej z zewnątrz. Zmiany widzimy także w pokrowcach na gondolę czy spacerówkę. Przez lata stosowane były napy czy rzepy, następnie wprowadzano zamki, którymi pokrowiec był przypinany do gondoli. Obecnie popularność zyskują pokrowce magnetyczne. Takie
rozwiązanie jest droższe w produkcji, natomiast minimalizuje ilość elementów podatnych na
uszkodzenia i poprawia łatwość obsługi. Dzięki magnesom rodzic może jednym ruchem
założyć taki pokrowiec.
Spacerówki
Przechodząc teraz do kwestii spacerówek, także w ich konstrukcji widać ciekawe zmiany. Silnym trendem jest tworzenie takich spacerówek, aby składały się razem ze stelażem i to do jak najbardziej kompaktowych rozmiarów, najlepiej przodem i tyłem do kierunku jazdy. Takie udogodnienia wprowadzają kolejne polskie filmy. W tej kwestii rozwiązania techniczne dostarcza szeroki sektor podwykonawców i kooperantów z branży. Warto tutaj wymienić firmy Karwala, Limak czy Anitex. Siedziska spacerowe do 22 kg powoli stają się również normą. Wysuwane podnóżki to kolejny przykład innowacji. Zastąpienie ekoskóry w wykończeniu siatką lub innymi materiałami powoduje większą wentylację w spacerówce. To rozwiązanie pomaga też nieco zmniejszyć wagę siedziska. Charakteryzujące się do tej pory dużą przestrzenią dla dziecka spacerówki z Polski przechodzą odchudzenie. We wprowadzonym w 2023 roku modelu Yoddi mocowanie budki spacerówki zainstalowano na boku oparcia, co spowodowało, że unosi się ona lub opada w zależności od ustawienia oparcia. Dzięki temu budka wydaje się mniejsza, natomiast dziecko ma porównywalną ilość miejsca nad głową jak w standardowo zamontowanej budce. Bardzo ważną kwestią w spacerówce są pasy bezpieczeństwa. Pięciopunktowe stosuje się już od dawna. Nowością w ostatnim czasie jest magnetyczna klamra ułatwiająca zapinanie pasów, która jest bardzo wygodna dla rodziców i praktycznie uniemożliwia złe zapięcie. Dotychczas nie wykazano negatywnego wpływu magnesów na dziecko i kolejne firmy wprowadzają to rozwiązanie.

Na zdjęciu wersja spacerowa wózka Velar złożona razem ze stelażem. Tendencja na rynku
zmierza w kierunku coraz zgrabniejszych i lżejszych wózków, łatwo składających się ze
spacerówkami, które są certyfikowane do przewożenia dzieci do wagi 22 kg.
Design
Nie ustaje również pogoń za coraz to nowszym designem. Kiedyś jeden wzór wózka mógł być produkowany przez wiele lat. Dziś bardzo szybko zmienia się moda. Jeszcze kilkanaście lat temu, gdy popyt na polskie wózki był olbrzymi, szczególnie na Wschodzie, kolor wózka był kwestią drugorzędną. Dziś klienci są bardzo wymagający, a polscy producenci muszą konkurować z ładnymi i modnymi wzorami wózków z Azji. W ostatnich latach modny jest elektropoler, szczególnie w kolorze miedzi. Elektropolerowanie to metoda obróbki powierzchni metalowych. Popularne są wstawki, takie jak logo czy obręcze na wykończeniach właśnie w kolorze miedzi lub złota. Kolorystyka stelaży wózka też przechodzi nieustanną ewolucję. Metalizacja obręczy kół to kolejny element, na który warto zwrócić uwagę. Jeśli chodzi o materiały, to poza stosowanymi od dawna połączeniami tradycyjnych z elementami ekoskóry istnieje cały wachlarz nowych rozwiązań. W tej chwili królują stonowane kolory pastelowe: oliwkowe, czarne, szarości i beże. Część klientów poszukuje jednak odważniejszego wzornictwa. Wracają hafty ornamentowe, ale wytwarzane już nowymi metodami. Inną nowością jest tkanina holograficzna, która mieni się w słońcu i daje efekt „rozlanej benzyny”. Łączenie różnych wzorów i materiałów z innych branż jest
ograniczone jedynie fantazją projektantów. Polscy designerzy wykazują się w tej kwestii niebywałą pomysłowością. Inną ciekawostką jest wprowadzenie możliwości montażu diod w gondoli przez firmę Junama. To dopiero początki wprowadzania elektroniki w wózkach, ale prawdopodobnie ta
tendencja będzie się rozwijać. Gondole nabierają również niebanalnych kształtów. Bryły gondoli można kształtować na najróżniejsze sposoby. Formy 3D przybierają coraz ciekawsze kształty, np. na ostatnich targach w Kielcach jeden z producentów pokazał gondolę bąbelkową, której forma przybrała kształt ułożonych obok siebie „bąbli” bardzo ciekawie załamujących światło. Struktura tych form 3D także przybiera niesłychaną różnorodność od powłok lustrzanych, poprzez matowe, po najnowsze z tak zwanym efektem malowanym.

Na zdjęciu autor książki Piotr Wita wskazuje na stelaż zawierający elementy elektropolera w
wózku polskiej produkcji. Zastosowany element ma jeszcze jedną designerską zaletę:
standardowy profil o przekroju soczewki został zamieniony na bryłę wielopłaszczyznową,
która w słońcu daje ciekawy efekt załamywania światła.
Ekologia
Współcześnie polskie firmy produkcyjne zwracają również uwagę, aby ich produkty były coraz bardziej ekologiczne. Dobrym przykładem jest tu wykorzystanie w produkcji EPP– tworzywa, które całkowicie podlega recyklingowi. Jeden z producentów w swoich formach plastikowych dodaje wióry drewniane jako domieszkę do tworzyw sztucznych. To ciekawy pomysł, który także ma przyszłość. Innym aspektem dbania o ekologię jest wprowadzanie tkanin z recyklingu. Są one ekologiczne, ale dużo droższe, dlatego póki co nie są powszechne. Jednak jeden z większych polskich producentów, firma Roan, już zapowiedział, że tkaniny z recyklingu będą stanowić około połowy dostępnych u niego tkanin. Inni producenci również wprowadzają kolekcje z wykorzystaniem bezpiecznych dla środowiska tkanin. Myślę, że warto tu podkreślić, iż sam wybór wózka produkowanego lokalnie jest zachowaniem proekologicznym. Zostawimy dużo mniejszy ślad węglowy, gdy wózek dostarczymy do Warszawy czy Berlina z Częstochowy, a nie z Pekinu czy Tajwanu. Tak więc wybór polskich produktów powoduje zmniejszenie emisji szkodliwych substancji związanych z ich transportem.
Zmiany organizacyjne
Każda firma stara się poprawiać organizację pracy i szuka optymalnych rozwiązań. Niestety opisane wyżej problemy zmusiły wiele firm do zmian kadrowych. W ostatnim czasie zwolnienia pracowników dotykają większość polskich producentów. Od kilku lat zauważalnym trendem stało się zmniejszanie liczby handlowców, ich rolę mogą spełniać narzędzia cyfrowe. W obecnych czasach łatwiej i taniej jest dotrzeć do konsumentów za pomocą social mediów. Tak też buduje się rozpoznawalność marek. Komunikacja z klientem przenosi się w coraz większym stopniu do internetu, a Facebook czy Instagram to standardowe narzędzia do komunikacji z konsumentami. Coraz większą popularnością cieszy się TikTok, a You Tube również jest wykorzystywany przez firmy do tworzenia dłuższych treści. Instrukcja obsługi wózka na tym kanale to już norma, a coraz częściej jest on wykorzystywany do przekazywania wiedzy i dłuższego contentu. Także cały łańcuch logistyczny jest poddawany ciągłej poprawie. Wprowadzane są nowoczesne oprogramowania automatyzujące pracę i technologiczne narzędzia stosowane w innych branżach. Przykładem może być system ERP pozwalający dystrybutorowi na podgląd stanów magazynowych u producenta. Dystrybucja produktów między producentami, handlowcami, a klientem końcowym bardzo się uprościła. Konkurencja na rynku kurierskim powoduje, że duże gabarytowo paczki z wózkami łatwo krążą po całej Europie: handlowiec z Francji może wystawiać na platformach internetowych wózki pod swoją marką, po czym po otrzymaniu zamówienia wysyła zlecenie do polskiego producenta. Ten wytwarza wózek pod marką handlowca i pakuje w karton. Następnie po paczkę przyjeżdża kurier i dostarcza ją praktycznie w dowolne miejsce w Europie. Taka dystrybucja jeszcze kilkanaście lat temu była nie do pomyślenia.
Skrócenie łańcucha dostaw
Opisane powyżej zmiany w dystrybucji umożliwiają skrócenie łańcucha dostaw. Chcą
na tym skorzystać przede wszystkim wielkie platformy internetowe, które ciągle dążą do
zwiększenia proponowanego przez siebie asortymentu. Duże platformy B2B zgłaszają się
bezpośrednio do producentów w celu skrócenia łańcucha dostaw i pominięcia dystrybutorów.
Mowa tu o takich marketplace’ach jak Amazon, eBay, babymarkt.de, Allegro. Platformy te
chciałyby współpracować z producentami na zasadzie dropshippingu, ale jest to
problematyczne w tej branży, gdyż wózki dziecięce zawsze wymagają jakiegoś serwisu, a
poszczególne rynki różnią się i pomoc dystrybutora wydaje się bezcenna. Na polskim rynku
jednak kilku mniejszych producentów skróciło łańcuchy dostaw i sprzedaje wózki
bezpośrednio w sieci. Dzięki temu konkurują oni ceną i trafiają do segmentu klientów
chcących kupić tańszy, ale nowy wózek, niekoniecznie wiodącej marki. Taką możliwość daje
rosnąca sprzedaż internetowa, choć jeszcze około 50% sprzedaży dokonuje się stacjonarnie.
Wózek to wciąż produkt, który często rodzice chcą dotknąć i wypróbować, zanim zdecydują
się na zakup.
Nowe rynki
Odcięcie rynków wschodnich bardzo poważnie odbiło się na producentach. Rynki
rosyjski czy środkowej Azji, głównie Turkmenistan i Uzbekistan z dynamicznym przyrostem
naturalnym, były bardzo ważne i obiecujące dla naszych producentów. Po początkowej
blokadzie producenci znaleźli nowe trasy eksportu do Azji Środkowo-Wschodniej. Polskie
firmy nieustannie próbują wchodzić na nowe rynki, dlatego nasze wózki jeżdżą już po
Ameryce Północnej, Azji i oczywiście całej Europie. Obecne są też w Australii i Nowej
Zelandii. Część firm produkuje dla lokalnych europejskich marek. Także inne branże czasem
chcą do swojego portfolio wprowadzić wózki, wtedy zgłaszają się do polskiego producenta.
Przykładem może być Junama, która produkowała kolekcję wózków dla Volkswagena.

